O fraszkach, Koziołku Matołku i 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka

kmatolek

Przed tygodniem wpadła mi do ręki interesująca lektura – tomik „Fraszek wojennych”, wydanych w 1946 roku w Brukseli.  Autor tego skromnie wydanego zeszyciku pisał swoje drobne utwory pod pseudonimem OR-SI.

Dziś nietrudno odgadnąć, że fraszki wyszły spod pióra Mieczysława Eiznenmana, literata i dziennikarza, byłego redaktora wydawanego w Szkocji „Dziennika Żołnierza” 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, a także  współpracownika londyńskich „Wiadomości”.

Więcej

Tuwim – bibliofil i genialny kolekcjoner

Jeżeli kojarzysz twórczość Tuwima głównie z „Lokomotywą”, no może jeszcze z „Kwiatami Polskimi”, choć raz weź do ręki zbiór „Cicer cum caule, czyli groch z kapustą”. Naprawdę warto.

Czym jest to dzieło? Zrozumie się je, gdy spojrzy się na Tuwima jak na bibliofila i genialnego kolekcjonera przeszłości, zwłaszcza tej XIX-wiecznej.

Więcej

Katastrofista pisze fraszki, czyli słów kilka o Józefie Czechowiczu

jozef czechowiczTemat ten chodził mi po głowie od wielu tygodni: czy katastrofista może parać się satyrą? Kiedy przeglądam twórczość Józefa Czechowicza, zauważam, że podobne pytanie zadawało sobie wielu jego dawnych recenzentów.

Kto z Was kojarzy Czechowicza (choćby ze szkolnej ławki), może powiedzieć o nim, że to jeden z najlepszych poetów okresu międzywojennego, związany ze swoim ukochanym Lublinem, że to twórca wpatrzony w grozę w swych czasów, więcej: autor katastroficzny.

Więcej

Powstało Stowarzyszenie Fraszka

Ważna informacja dla miłośników fraszek. W Zakopanem powstało Stowarzyszenia Fraszka Imienia Jana Sztaudyngera. Jego celem jest m.in. opieka nad spuścizną poety, popularyzowanie idei umiłowania języka polskiego, a także pogłębianie wiedzy o twórczości i działalności autora „Piórek”.

 

Zanim zdobędę się na ciąg dalszy

you

Turgieniew zauważył kiedyś, że ludzie z zainteresowaniem mówią o wielu rzeczach, z apetytem – tylko o sobie.

Schopenhauer z kolei (który jak się okazuje miał spory wpływ na twórczość Turgieniewa) pisał, że jak nie mamy czasu przyjrzeć się uważnie, kto z dwóch rozmówców jest głupszy – wystarczy rachować, który ile razy powiedział słowo „ja”. Z drugiej strony, kiedy Czapski dał do oceny rękopis książki „Na nieludzkiej ziemi” pewnemu pisarzowi francuskiemu, ten zapytał go – Dlaczego pan tak rzadko mówi „ja”?

Więcej

Odpowiednie dać rzeczy słowo, czyli krótko o tytułach

Na temat definicji fraszki pisałem już na moim blogu, ale tak naprawdę krótką formę często określa sam tytuł tomiku.

Zauważmy, że niemal każdy z fraszkopisów ma swoją autorską nazwę, którą najchętniej określiłby ten gatunek literacki. I nie chodzi mi tu o jakieś etymologiczne rozważania, lecz własne poetyckie „zarysowanie” ram, w których mieści się fraszka lub wiersz satyryczny.

Sprawdźmy zresztą sami. Sztaudynger swoje fraszki nazywał przeróżnie: Piórka, Krople Liryczne, Supełki czy też Wiórki. Z tym ostatnim określeniem miał zresztą mały problem, gdyż długo zastanawiał się, jakiej formy użyć: Wiórki czy Wiórka. Po konsultacjach m.in. z profesorem Zenonem Klemensiewiczem zwyciężyła pierwsza forma.

Więcej

Adam Kaden: zapomniany mistrz fraszki

Fraszka jak żona, wymaga zasadniczej wierności. Od czasu do czasu można ją zdradzić, ale zawsze trzeba do niej wracać – powiedział kiedyś Jan Sztaudynger.

Dlatego właśnie postanowiłem wrócić do mojego bloga po kilkumiesięcznej przerwie, by skreślić kilka słów na temat Adama Kadena. Zresztą sam Sztaudynger bardzo cenił sobie tego fraszkopisa. „To był mój mistrz” – powiedział kiedyś o Kadenie! Czytając wspomnienia autora „Piórek” znalazłem jednak pewną niekonsekwencję.

Więcej

Maja Berezowska: dać odbiorcy radość

berezowska maja

O Mai Berezowskiej pisałem już, przypominając, że była ulubioną ilustratorką fraszek Sztaudyngera.  Bardziej chyba malarka znana jest z ilustracji fraszek staropolskich, wykazując się przy tym świetną znajomością dawnych epok – kostiumów, wnętrz, przedmiotów.

Sama otaczała się wśród pięknych przedmiotów, lubiła hafty, kolekcjonerskie srebra i antyki. Stąd pewnie ta miłość do klasyków. Maja chętnie ilustrowała dzieła Jana Kochanowskiego, Wacława Potockiego, Mikołaja Reja. Jej ukochanym autorem był zresztą Jan z Czarnolasu. – Ten cudny język i nie nudny wcale a wcale, a tylu nudnych pisało i pisze! – mówiła Berezowska.

Więcej