Kategoria: Roztrząsania

You are here:

Odpowiednie dać rzeczy słowo, czyli krótko o tytułach

Na temat definicji fraszki pisałem już na moim blogu, ale tak naprawdę krótką formę często określa sam tytuł tomiku.

Zauważmy, że niemal każdy z fraszkopisów ma swoją autorską nazwę, którą najchętniej określiłby ten gatunek literacki. I nie chodzi mi tu o jakieś etymologiczne rozważania, lecz własne poetyckie „zarysowanie” ram, w których mieści się fraszka lub wiersz satyryczny.

Sprawdźmy zresztą sami. Sztaudynger swoje fraszki nazywał przeróżnie: Piórka, Krople Liryczne, Supełki czy też Wiórki. Z tym ostatnim określeniem miał zresztą mały problem, gdyż długo zastanawiał się, jakiej formy użyć: Wiórki czy Wiórka. Po konsultacjach m.in. z profesorem Zenonem Klemensiewiczem zwyciężyła pierwsza forma.

Więcej

Maja Berezowska: dać odbiorcy radość

berezowska maja

O Mai Berezowskiej pisałem już, przypominając, że była ulubioną ilustratorką fraszek Sztaudyngera.  Bardziej chyba malarka znana jest z ilustracji fraszek staropolskich, wykazując się przy tym świetną znajomością dawnych epok – kostiumów, wnętrz, przedmiotów.

Sama otaczała się wśród pięknych przedmiotów, lubiła hafty, kolekcjonerskie srebra i antyki. Stąd pewnie ta miłość do klasyków. Maja chętnie ilustrowała dzieła Jana Kochanowskiego, Wacława Potockiego, Mikołaja Reja. Jej ukochanym autorem był zresztą Jan z Czarnolasu. – Ten cudny język i nie nudny wcale a wcale, a tylu nudnych pisało i pisze! – mówiła Berezowska.

Więcej

Okruchy ujrzały światło dzienne

No i stało się. Po roku pracy udało się wydać nakładem bydgoskiego Instytutu Wydawniczego Świadectwo tomik zatytułowany „Okruchy. Fraszki tudzież inne roztrząsania”.

Na wydawnictwo składają się najcelniejsze  fraszki i teksty aforystyczne zebrane z lat 1998-2010.

O tyle to ciekawe doświadczenie, że „Okruchy” pisane były przez wiele lat i pomimo upływu czasu i różnych okoliczności przyrody, w jakich były pisane, nadal wydają się być aktualne i trafne. W każdym razie te, które nie straciły na aktualności i „świeżym spojrzeniu” na rzeczywistość znalazły swe miejsce na kartach tomiku. 

Więcej

(Nie)winne rymowanki dla dzieci

Dawne dziewiętnastowieczne wierszyki dla dzieci pełne były rad i wskazówek, jak należy się zachowywać w domu, w towarzystwie, przy stole i w różnorakich okolicznościach.

Jak się jednak okazuje, spora część tej radosnej twórczości mogła spowodować trwały nieodwracalny ślad w psychice młodego osobnika, a przynajmniej na dobre wystraszyć ukochaną latorośl przed jakimkolwiek złym uczynkiem.

Nawet Julian Tuwim na łamach „Cicer cum caule” wspomina o „ohydnych głupstwach”, którymi straszono młode umysły dzieci w owych czasach. Oto niektóre z nich:

Więcej

Pierwsza dama polskiej satyry o Boyu…

Magdalena Samozwaniec

Z zainteresowaniem sięgnąłem po nieznane dotąd zapiski Magdaleny Samozwaniec, które przypadkiem zostały odnalezione po kilkudziesięciu latach od śmierci autorki. W końcu są to wspomnienia pierwszej damy polskiej satyry, notabene córki wybitnego malarza Wojciecha Kossaka oraz siostry Lilki, czyli Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Przyznam, że wzbudzałem mieszane uczucia pasażerów, sięgając, np. w pociągu po lekturę zatytułowaną „Z pamiętnika niemłodej już mężatki”. I w istocie w zapiskach Samozwaniec wiele jest wspomnień o kolejnych mężach, o dziewczęcych żartach i zabawach, o paryskiej modzie lub obyczajowych skandalach.

Więcej

O bardzo krótkiej formie literackiej

Najgenialniejszy z fraszkopisów, Sztaudynger, popełnił w swej lapidarnej twórczości wiele Ucinków, próbując tym samym wskrzesić to słowo w dawnym jego znaczeniu.

Jak sam podawał, za encyklopedią Macierzy Polskiej, „ucinek” był po prostu obocznym określeniem słowa „fraszka”. Z małym jednak uzupełnieniem – określenie to Sztaudynger rezerwował li tylko dla fraszki lapidarnej, niezwykle zwięzłej, składającej się z kilku zaledwie słów.

Za Wojciechem Natansonem można by zatem powtórzyć, że awangardowa zasada Najmniej słów! znajduje tu (mimo różnic poetyki) interesujące zastosowanie.

Więcej