Kategoria: Roztrząsania

You are here:

O pewnym kalendarzu z fraszkami w tle

kalendarz

Sporo dobrego się dzieje ostatnio w kontekście inicjatyw związanych z osobą Jana Sztaudyngera. Wystarczy wymienić choćby powstanie w Zakopanem Stowarzyszenia Fraszka, wydanie przez Wydawnictwo Literackie „Różowych Piórek”, a także plany dodruku „Piórek prawie wszystkich” oraz „Puchu ostu”.

Na koniec roku warto odnotować jeszcze jedną interesującą publikację – chodzi mianowicie o Kalendarz na 2014 rok z fraszkami Jana Sztaudyngera wydany kilka dni temu nakładem Grupy Wydawniczej Foksal.

Więcej

Zanim zdobędę się na ciąg dalszy

you

Turgieniew zauważył kiedyś, że ludzie z zainteresowaniem mówią o wielu rzeczach, z apetytem – tylko o sobie.

Schopenhauer z kolei (który jak się okazuje miał spory wpływ na twórczość Turgieniewa) pisał, że jak nie mamy czasu przyjrzeć się uważnie, kto z dwóch rozmówców jest głupszy – wystarczy rachować, który ile razy powiedział słowo „ja”. Z drugiej strony, kiedy Czapski dał do oceny rękopis książki „Na nieludzkiej ziemi” pewnemu pisarzowi francuskiemu, ten zapytał go – Dlaczego pan tak rzadko mówi „ja”?

Więcej

Odpowiednie dać rzeczy słowo, czyli krótko o tytułach

Na temat definicji fraszki pisałem już na moim blogu, ale tak naprawdę krótką formę często określa sam tytuł tomiku.

Zauważmy, że niemal każdy z fraszkopisów ma swoją autorską nazwę, którą najchętniej określiłby ten gatunek literacki. I nie chodzi mi tu o jakieś etymologiczne rozważania, lecz własne poetyckie „zarysowanie” ram, w których mieści się fraszka lub wiersz satyryczny.

Sprawdźmy zresztą sami. Sztaudynger swoje fraszki nazywał przeróżnie: Piórka, Krople Liryczne, Supełki czy też Wiórki. Z tym ostatnim określeniem miał zresztą mały problem, gdyż długo zastanawiał się, jakiej formy użyć: Wiórki czy Wiórka. Po konsultacjach m.in. z profesorem Zenonem Klemensiewiczem zwyciężyła pierwsza forma.

Więcej

Maja Berezowska: dać odbiorcy radość

berezowska maja

O Mai Berezowskiej pisałem już, przypominając, że była ulubioną ilustratorką fraszek Sztaudyngera.  Bardziej chyba malarka znana jest z ilustracji fraszek staropolskich, wykazując się przy tym świetną znajomością dawnych epok – kostiumów, wnętrz, przedmiotów.

Sama otaczała się wśród pięknych przedmiotów, lubiła hafty, kolekcjonerskie srebra i antyki. Stąd pewnie ta miłość do klasyków. Maja chętnie ilustrowała dzieła Jana Kochanowskiego, Wacława Potockiego, Mikołaja Reja. Jej ukochanym autorem był zresztą Jan z Czarnolasu. – Ten cudny język i nie nudny wcale a wcale, a tylu nudnych pisało i pisze! – mówiła Berezowska.

Więcej